środa, 5 grudnia 2018

Nauczyciele! Bierzcie sprawy w swoje ręce! Odwagi!

Koleżanki i Koledzy Nauczyciele,
Otrzymałam niedawno na Fb taką wiadomość:

"Przekaż proszę wszystkim nauczycielom jakich znasz
Proszę o udostępnianie:
Drodzy Nauczyciele:
W dniach 17.12-21.12 bierzemy zbiorowe L4. Żądamy 1000 zł podwyżki od 1.02.2019 r. Jeżeli rząd nas nie wysłucha akcję powtarzamy po Nowym Roku. Mamy dość niskich zarobków i coraz trudniejszych warunków pracy. Nie czekajmy na związki zawodowe, bo efekty ich pracy są marne i niewidoczne. Zjednoczmy się na dole!!! Bez względu na poglądy polityczne, to czy ktoś woli Kaczkę czy Kaczora. Chociaż raz zawalczmy o swoje. Odwagi! Damy radę!"

No to teraz moja refleksja odnośnie tego apelu:
Uważam, że największe skutki pozytywne dla nas dałoby jednoczesne wypisanie się ze wszystkich związków zawodowych nauczycielskich.
W końcu ci, którzy coś w naszej sprawie powinni robić, a nie robią, żyją z naszych składek. Jak im strach do gaci by zajrzał, to może byliby skuteczniejsi. Może taką właśnie wiadomość rozesłać do nauczycieli i ustalić datę masowego wypisania się ze związków, które zamiast trzymać wspólny front - tylko się kłócą i nawzajem zwalczają?
Ale byłaby jazda!

Zwolnienie? OK, tylko jeśli lekarze nie zechcą ich wystawiać, bo ktoś ich postraszy, że poniosą konsekwencje?!
Obawiam się, że nic z tej akcji nie wyjdzie, bo środowisko nauczycielskie nie jest zgrane, większość potulnie podrepcze do pracy, nieliczni wesprą apel - pójdą na zwolnienie i... tylko stracą na i tak nędznych poborach, bo tej akcji nikt nie zauważy. Mam rację, czy się mylę?
Górnicy potrafią, policja potrafi, dziś w wiadomościach słyszałam, jakie to podwyżki ma otrzymać wojsko.
A nas mają po prostu w dupie. Poniekąd na nasze własne życzenie.
Jeśli uważacie, że warto rozpowszechnić ten mój głos w sprawie, to udostępniajcie w środowisku nauczycielskim. Może jednak coś się da zrobić?
Post tej treści umieściłam również na Fb. Jeśli się pod tym podpisujecie, udostępniajcie!
Ja w każdym razie spróbuję wziąć to L4, choć zeszły tydzień spędziłam chora na zwolnieniu właśnie. Ciekawa jestem powodzenia tej akcji, choć nie przewiduję większego odzewu. Obym się myliła!

środa, 14 listopada 2018

Koncert dla Niepodległej i peruka ze słomek

Zaiste w czasie koncertu dla Niepodległej Maryla Rodowicz zaprezentowała swoją niepodległość. Nie będzie jej Unia Europejska dyktować, jakich wyrobów z plastiku można używać!

Jaki znowu zakaz używania patyczków do uszu, jednorazowych sztućców, czy słomek do napojów?! Ona jest Polką, a Polska jest niepodległa od 100 lat! I Maryla dała temu wyraz w czasie koncertu. Ma być zakaz używania słomek, to ona specjalnie perukę ze słomek nakłada i pokazuje, jak jest piękna! Strój adekwatny ma być do okoliczności i żadne zakazy tego nie zmienią!

I popatrzmy, jak się pięknie na Święto Niepodległości nasza Maryla zaprezentowała! Zerknijcie pod prezentowany link, choć myślę, że kto widział, utrwalił sobie ten obraz na zawsze. Poeci będą o nim pisać, a malarze przedstawiać na płótnach.


Żadnej sztampy! Dość tej bieli i czerwieni! Mają być sportowe buty do kiecki w róże i z kokardą, obowiązkowo białe skarpetki z prążkiem oraz peruka w kolorach tęczy z plastikowych rurek! Dziewczyny patrzcie i uczcie się! Takie są dzisiaj trendy! Tak należy okazywać szacunek Ojczyźnie! Polka potrafi!

😡

Boże spraw, żebym na stare lata nie zgłupiała do reszty, jak to się niektórym przytrafia!

niedziela, 11 listopada 2018

środa, 7 listopada 2018

"Lepiej..." - 3 lepieje natury egzystencjalnej



Lepiej boso, lecz w ostrogach,
Niźli złote jarzmo w rogach.

Lepiej liczyć jest na siebie,
Niż gdy ktoś w twych sprawach grzebie.

Lepiej skromnie, ale dumnie
Niż w luksusie bezrozumnie.


wtorek, 6 listopada 2018

Limeryk (226) w klimatach mazurskich i oczywiście babcinych ;-)


Zwinna babcia w Rydzewie
Często siedzi na drzewie,
Spogląda z góry
Na wnuka, który
O tej "opiece" nic nie wie!

👵

Rydzewo – wieś w Polsce położona w województwie warmińsko-mazurskim, w powiecie giżyckim, w gminie Miłki. W latach 1975-1998 miejscowość należała administracyjnie do województwa suwalskiego. Mazurska wieś turystyczna na szlaku Giżycko - Mikołajki z bazą noclegową i gastronomiczną.

niedziela, 4 listopada 2018

Pierwsza wizyta u wnusi

No pognało mnie i pojechałam, by przywitać się z moją wnuczką - pierwszą i wyczekaną. Jak wszyscy się zapewne domyślają - jest śliczna, kochaniutka i słodka. Z ciężkim sercem wyjeżdżałam, niestety jutro do pracy, ale dobre i te wyrwane 4 dni. Na groby pójdę w tym tygodniu. Przedłożyłam sprawy żywych nad sprawy umarłych i nie żałuję. Jak ja już bym chciała być emerytką!


BABCIA + WNUCZKA = SZCZĘŚCIE
💚💜💙❤️💛💗💝💗💛❤️💙💜💚

niedziela, 28 października 2018

Limeryk (225) z czerwonego dywanu



Celebryta z Warszawy
Wszystko zrobi dla sławy -
Wykąpie się w łajnie,
Bo w sumie to fajnie,
Gdy dużo smrodu i wrzawy.
😆

czwartek, 25 października 2018

Szczęśliwa i dumna

10 października 2018 roku dołączyłam do grona szczęśliwych babć. Urodziła mi się pierwsza wnusia. Nie przypuszczałam, że to tak cudowne uczucie - sama świadomość, że jest się babcią. Na razie oglądam zdjęcia, które podsyłają mi córka z zięciem, ale mam nadzieję wkrótce potrzymać moją ślicznotkę w ramionach.

zdjęcie z netu: polki.pl

Serce się rwie, a obowiązki zawodowe na razie trzymają mnie tu, na miejscu. Jednak stanę na głowie, aby choć na kilka dni pojechać do nich w odwiedziny. Przecież muszę przywitać się ze swoją wnuczką, a wnuczka musi poznać babcię, prawda? Na razie jestem jakaś podziębiona, ale gdy tylko dojdę do siebie, znajdę czas - choćby miał to być tylko weekend - na spotkanie z tą słodyczą maleńką. Na razie muszę tęsknić, bo przecież nie będę ryzykować, że ją zarażę katarem...

💝🍼👶❤️

poniedziałek, 8 października 2018

Limeryk z krainy absurdu (224)

          Pewna dama w Bazylei
Rzekła: Coś tu się nie klei!
Znalazła węża
W kieszeni męża
A wąż ów był przy nadziei!

😮👉🐍

sobota, 6 października 2018

Nie odpuszczam

We wtorek zaliczyłam kolejny marsz z kijkami w ramach "Nordic Walking na Receptę", a dzisiaj - kolejny, piąty już parkrun. W środę (10 października) kończę moją dietę wg dr Ewy Dąbrowskiej i zaczynam powolny etap wychodzenia. Tęsknię już za dodatkiem oleju do surówek czy fasolką szparagową. Jeszcze 4 dni i zacznę dodawać do posiłków po troszku zakupionych ostatnio olejów: konopnego, z ostropestu plamistego, oliwy z oliwek. Wczoraj pozwoliłam sobie na zjedzenie jednego orzecha włoskiego, dzisiaj na garść pestek z dyni, którą przerobiłam na zupę. Ten ostatni tydzień, to tydzień maleńkich odstępstw od rygorystycznej diety, takie małe wprowadzenie do etapu wyjścia. Myślę, że mi nie zaszkodzi to w żadnym stopniu. Wrzucam parę fotek z mojego kijkowania, bo nie odpuszczam ani wtorkowych, ani sobotnich spotkań. Na szczęście pogoda nam sprzyja. Nie mam jeszcze fotek z ostatnich dwóch spotkań w ramach "Parkrun Ełk", ale co się odwlecze, to nie uciecze :)









Więcej zdjęć na stronach: Parkrun Ełk

No właśnie pojawiły się fotki ze 105. Parkrunu w Ełku - na stronie podanej wyżej. Oto kilka z nich:






niedziela, 30 września 2018

Mecz o mistrzostwo świata

No to dzisiaj kibicujemy naszym siatkarzom! Cieszę się, że utarli nosa Amerykanom. Bo to nie ma nic wspólnego ze sportową walką, gdy drużyna ewidentnie podkłada się rywalom, by w półfinałach trafić na Polaków, rzekomo słabszych niż Serbowie. No to mieli, co chcieli i musieli zadowolić się "finałem pocieszenia", czyli walką o brąz, który zresztą zdobyli po 4 setach. Tak to bywa, gdy ktoś zamiast walczyć na maksa, za dużo kombinuje.


A nasi dzisiaj zawalczą z Brazylią, już zaciskam kciuki!
Niechaj zdobędą mistrzostwo!
Należy im się!
🙂👍

******
😄😄😄

Już po meczu!

Brazylia - srebro, a POLSKA - ZŁOTO!
I właśnie o to chodziło!
O TO!

🥇🥇🥇🏺🥇🥇🥇

niedziela, 23 września 2018

Limeryk (223) na polską reprezentację siatkarzy

🏐

Choć polska drużyna w Warnie
Dwa mecze przegrała marnie,
To w meczu z Serbami
Grała jak dynamit!
Może i mistrzostwo zgarnie?!

   
Źródło zdjęcia: sport.onet.pl


czwartek, 20 września 2018

Dieta dr Dąbrowskiej mi służy :)

Wczoraj minęłam półmetek mojej warzywno-owocowej diety. Teraz już z górki. Wyszczuplałam, nabrałam wigoru, ganiam z kijkami w różnych grupach (nawet nie wiedziałam, że w Ełku są takie zorganizowane grupy biegaczy, kijkarzy, więc gdy odkryłam ich istnienie, natychmiast dołączyłam), nie odczuwam braku energii, wróciłam do życia i bez przerwy się uśmiecham. Wreszcie!






czwartek, 13 września 2018

Limeryk (222) na kampanię przedwyborczą



Agitując we wsi Fasty,
Podkręcając wąs sumiasty,
Znany polityk
Wydukał przytyk:
"Krajem rządzą same chwasty!"

😤

Fasty – wieś w Polsce położona w województwie podlaskim, w powiecie białostockim, w gminie Dobrzyniewo Duże, na północny zachód od Białegostoku, nad rzekami: Białą i Supraślą.  

Wczoraj minęły 2 pełne tygodnie mojej diety. Przede mną jeszcze 4. Ale nawet 2 tygodnie, to już coś! 😏

niedziela, 9 września 2018

Migawki :)

Kochani odwiedzający ten blog,

Po powrocie z sanatorium ruszyłam "z kopyta" i w pracy, i w domu. Priorytetem jest walka o moje zdrowie po kilkudziesięciu latach trucia się nabiałem, by zniwelować jak najlepiej i jak najszybciej skutki tego trucia - wszelkie złogi w organizmie i inne świństwa, które potrafią dokuczyć, a o których wiedziałam, że są, tylko nie znałam przyczyny - dlaczego?
Środkiem do przywrócenia równowagi w organizmie i na pozbycie się wszystkiego, co mu niepotrzebne, i co mu szkodzi powinna być w moim przypadku dieta dr Ewy Dąbrowskiej. Jest to 42-dniowy post warzywno - owocowy. Dziś minie 11 dzień, odkąd tę dietę wdrożyłam. Przygotowałam się solennie, nabyłam i przestudiowałam dostępną literaturę i póki co - trwam.

Komponowanie posiłków z ograniczonej ilości i rodzajów warzyw (bez ziemniaków, roślin strączkowych, ponoć też bez bakłażana) oraz nielicznych owoców (dopuszczalne są w niewielkiej ilości jabłka, grejpfruty, cytryny oraz garsteczka jagodowych raz na jakiś czas) zajmuje sporo czasu i wymaga wiele inwencji. Do tego wskazany ruch na świeżym powietrzu, gimnastyka itp. Jeśli do tego dochodzi praca (a tam zastałam istny dom wariatów, czy jak kto woli - czeski film - wieczne reformy, a co za tym idzie - niekończące się wymysły kolejnych ekip rządzących) - wierzcie mi, na bloga nie starcza już czasu, ani na jego prowadzenie, ani na odwiedzanie systematyczne blogów zaprzyjaźnionych. Wybaczcie mi zatem, że na razie moja aktywność tutaj straci na intensywności przez pewien czas. Póki co skupiam się na gotowaniu zupek na wodzie, siekaniu surówek, chodzeniu z kijkami, kręceniu na rowerku no i oczywiście ogarnianiu tego, co zastałam w pracy.

Co jakiś czas wpadnę tutaj z relacją, jak mi idzie.

W sobotę rozpoczęłam przygodę z ogólnopolską, a właściwie chyba międzynarodową inicjatywą "parkrun". Są to biegi miejskie po terenach zielonych. Każdy przemieszcza się na trasie 5 kilometrów albo biegiem, albo z kijkami, ponoć czasem też na rolkach, czy hulajnodze. Wszystko, co napędzane siłą mięśni jest dozwolone. Było 16 osób - 13 biegaczy i my - 3 kobitki z kijkami. Pogoda dopisała. Bardzo mi się spodobało, bo w towarzystwie zawsze raźniej, niż samej wędrować kilometrami. Na pewno nie był to mój ostatni raz. W Ełku biegi odbywają się w każdą sobotę o godzinie 9:00.

Na zakończenie tego wpisu zachęcam do poczytania sobie o poście dr Ewy Dąbrowskiej. Myślę, że co jakiś czas każdemu by się przydał. Dla zdrowia i figury. Pozdrawiam serdecznie 😃





Wszystkie wybrane fotki pochodzą ze strony:  Parkrun Ełk




poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Fraszka na plotkarskie portale internetowe


Do napisania tej fraszki natchnął mnie Optymista swoją fraszką na celebrytów. Nie odwiedzam plotkarskich portali typu "Pudelek", nie interesuje mnie życie innych, bo moje własne jest wystarczająco ciekawe. Żyję swoim własnym życiem, nie potrzebuję tych wszystkich "gorących" wieści, którymi emocjonuje się i żyje przeciętny internauta, bo nie ma niczego ciekawszego do roboty, albo lubi hejtować. No i udało mi się przeżyć prawie miesiąc bez TV, radia, netu, gazet. Jakoś nie czuję się przez to gorsza, wręcz przeciwnie - odnowiona. 😃

Ja omijam plotki wszelkie
Nie wiem nic o celebrytach
Wieść, kto wypiął cycki wielkie,
Albo tyłek – mnie nie chwyta.

Nie obchodzi mnie kto kiedy,
Z kim, dlaczego ani po co,
Kto wziął rozwód, a kto kredyt,
Co kto w łóżku robi nocą.

Nienormalna jestem? Może
Nie przystaję do tych czasów?
Punkt widzenia swój wyłożę:
Szkoda czasu i atłasu!
                      😜

sobota, 25 sierpnia 2018

Totalny reset :)

Witajcie po długiej przerwie. Nie było mnie prawie cały miesiąc. Odcięłam się od netu, telewizji, radia, nie śledziłam prasy. Turnus sanatoryjny w Ustroniu będę wspominać z przyjemnością. Poznałam fajnych ludzi, nie musiałam gotować, sprzątać, zmywać garów, oddawałam się przyjemnościom spacerowania po pięknej, aczkolwiek wymagającej okolicy (góra - dół i znowu góra - dół, i tak po kilka razy dziennie w drodze na zabiegi i wszelkie inne wyjścia), "parkietoterapii" po serii zabiegów obowiązkowych i kąpielom w basenie solankowym, które wykupiłam sobie dodatkowo (ponoć ustrońskie baseny solankowe są największymi w Europie basenami tego rodzaju). Fakt, kierując mnie do sanatorium na Śląsku Cieszyńskim przegoniono mnie przez całą Polskę, ale radykalna zmiana klimatu raz na jakiś czas jest bardzo korzystna dla organizmu, więc nie narzekam. Tym bardziej, że 3 tygodnie laby za niecałe 600 zł są warte każdej podróży.

Wróciłam odnowiona, podrasowana i uśmiechnięta. Pogoda dopisała aż za bardzo, gorąco było. Jadąc pociągiem obserwowałam nazwy mijanych miejscowości. Być może niektóre z nich zaowocują limerykami.

No dobra, zameldowałam się, że znowu jestem i zmykam. Mam zaległości w śledzeniu ulubionych blogów, w pracy na działce (trawa zapewne po kolana!) i wiele innych. Ale pomału sobie z tym poradzę. Tak myślę :)

piątek, 27 lipca 2018

Z oglądania zaćmienia nici :(

Niestety zachmurzone niebo odebrało nam tu na Mazurach oglądanie zjawiska całkowitego zaćmienia Księżyca. Szkoda. Za mojego życia już się nie powtórzy taka okazja...

Kochani, robię sobie przerwę od bloga. Jest lato i mnóstwo ciekawych zajęć. Szkoda czasu na siedzenie przed komputerem. Do miłego (za jakiś czas).

Korzystajcie z pogody i lata!

niedziela, 15 lipca 2018

Fraszka na finał MŚ w piłce nożnej 2018



Myślę, że miał dużo racji,
Kto kibicem był Chorwacji.
Widać - te słowiańskie chłopy
Są drużyną z Europy!

 Źródło obrazu: sportowefakty.wp.pl


A Francuzi? Mi to lata,
Niechaj są mistrzami świata,
Tylko niech ktoś powie mi
Ile w nich galijskiej krwi?

Źródło obrazu: chomikuj.pl

wtorek, 10 lipca 2018

Limeryk (221) prywatny i osobisty oraz kilka uwag na temat alergii i jej diagnozowania

      

🌃😢

    Nie wysypia się w nocy ełczanka
Kaszle, rzęzi każdego poranka
Test zrobiła i wam powie:
Otóż winne mleko krowie,
Jogurt, kefir, ser, twaróg, maślanka!

  🥛  🧀  🥛 


I pomyślałby kto, że za moje (od października 2017) nieprzespane noce, podczas których wciąż budziły mnie gwizdy, świsty, rzężenia wydobywające się z mojej tchawicy, oskrzeli, płuc (jakbym miała zamontowany gwizdek, albo zamieniła się w parowóz) odpowiedzialny jest nabiał! Wydeptałam ścieżki do lekarzy - osłuchowo w oskrzelach nie ma nic, prześwietlenie płuc i spirometria - ok, laryngolog obejrzał krtań i struny głosowe - ok, a że kaszel męczył mnie już dawniej i z tego powodu zaliczyłam ze 2 - 3 lata temu również wizytę u alergologa, który mi zrobił testy w kierunku alergii wziewnej i nic nie wyszło, już zaczęli patrzeć na mnie jak na wariatkę, sugerowano wizytę u psychiatry, gdy z płaczem po kolejnej nieprzespanej nocy stanęłam w drzwiach gabinetu. W końcu otrzymałam kolejne skierowanie do alergologa, a przyszło mi na wizytę czekać ponad 2 miesiące, na "pilne".

Tymczasem dalej zdychałam co noc, zaczynało mi brakować oddechu, czułam ciężar w klatce piersiowej, a rano omal nie wypluwałam płuc z kaszlu, do tego wieczny u mnie katar. Doszło do tego, że bałam się położyć w pozycji horyzontalnej i próbowałam spać na siedząco, co wybił mi z głowy mój obolały kręgosłup. To było raczej czuwanie niż spanie, budził mnie każdy świst lub brak oddechu, nawet gdy udało się na chwilę zasnąć.

I nagle olśnienie - dostrzegłam, że stan mi się wyraźnie zaostrzył po wypiciu 2 szklanek kefiru. Nabiał jadłam od zawsze, wędliny mogły dla mnie nie istnieć, za to sery, twarogi, maślanka, kefir, jogurty - to była podstawa mojego żywienia, do tego dużo warzyw, owoców. Poobserwowałam trochę jak te objawy mają się do tego, co jem i wierzyć mi się nie chciało, ale jednak - po zjedzeniu nabiału było zawsze gorzej, coraz gorzej. Zrobiłam sobie za własne pieniądze testy z krwi w kierunku alergii pokarmowej (30 alergenów) i co? Potwierdziło się! Alergia na mleko pasteryzowane, kazeinę i najsilniejsza na białko serwatkowe - alfa laktoalbuminę. Czyli szkodzi mi również wszystko z mleka fermentowanego. Wykazało też lekką alergię na chrzan, delikatną na paprykę i białko jaja kurzego - ale to minimalnie.

Dla wszystkiego zrobiłam sobie jeszcze testy w kierunku alergii wziewnej (21 alergenów) i jest czysto. Zero alergii. Cóż, wydałam trochę kasy, ale wreszcie wiem, co mi jest. Jutro idę do alergologa - doczekałam się wizyty wreszcie. Ciekawe, co mi powie.
Od dwóch tygodni nie jem nabiału, nawet masła (zastąpiłam tłuszczem gęsim) i od co najmniej tygodnia wreszcie się wysypiam!!! Jeszcze mi czasem coś nad ranem zarzęzi, ale odchrząknę i śpię dalej. Wracam do życia! Nareszcie! Bo bywały chwile, że myślałam, iż to moje dni ostatnie, tak mi to dało w kość.

A ta moja alergia sięga jeszcze czasów młodości, gdy mieszkałam zaraz po studiach na Śląsku i cierpiałam z powodu chronicznego kataru. Leczono mnie na katar sienny, cudowano, a ja - ciągle oczy załzawione, wiecznie kichająca, zużywająca za jednym podejściem paczkę 100 chusteczek higienicznych. Wiecznie czerwony, obtarty nos i brak chęci do życia. Teraz dopiero uzmysłowiłam sobie, że wówczas, gdy wszystko było na kartki, to brałam od gospodarza świeże krowie mleko, które oprócz tego, że piłam, to zbierałam śmietanę, sama robiłam masło, piłam serwatkę, robiłam twarogi. To nie był katar sienny ani zanieczyszczone śląskie powietrze. To była alergia na mleko! Nikomu nie przyszło do głowy, żeby zrobić mi, bądź chociaż zasugerować zrobienie testów na alergię pokarmową!

Tyle lat żywiłam się nabiałem i robiłam sobie krzywdę! W końcu najwyraźniej stężenie alergenu przekroczyło masę krytyczną i miałam klasyczne objawy astmy, której żadne badanie nie potwierdziło, a na mnie patrzono jak na niespełna rozumu hipochondryczkę. Tak u nas wygląda leczenie. Pacjencie, lecz się sam!

Teraz muszę oczyścić się z tego świństwa, które kumulowało się w moim organizmie latami i pomyśleć, czym zastąpić nabiał, by zapewnić w diecie odpowiednią ilość wapnia i nie popaść w osteoporozę. Może jutro lekarz mi coś podpowie. Celem oczyszczenia organizmu koleżanka zasugerowała mi dietę - post dr Ewy Dąbrowskiej. Ponoć ciężka, ale świetna. Stosował ktoś? Ja nie posiadam się ze szczęścia, że już mi jest o niebo lepiej po odstawieniu nabiału, jednak gdyby mi ktoś coś poradził, będę wdzięczna.

 Uff...

poniedziałek, 2 lipca 2018

Limeryk (220) na trudy wegańskiego życia


      
     🍲

      Dwojgu wegan z Krasnopola
Gwizdnął ktoś kapustę z pola
Teraz z każdym kęsem
Klną rzucając mięsem
Oj, trudna jest wegan dola!

😩😡

środa, 27 czerwca 2018

Limeryk (219) na krytyków sztuki


              
      Znany krytyk sztuki z Ząbek
Ujrzał obraz „Święto Trąbek”
Uznał, że - jest brzydki,
Bo są na nim żydki -
Znawstwa uchylając rąbek

             
              Aleksander Gierymski "Święto Trąbek"

A tutaj ⇢ Święto Trąbek pan Leszek Lubicki pięknie opisuje to dzieło (jedno z najważniejszych w dorobku naszego wspaniałego malarza realisty Aleksandra Gierymskiego) i podaje kontekst jego powstania (1884 rok). Warto sobie poczytać.


poniedziałek, 25 czerwca 2018

Piosenki z tekstem - rozwiązanie zagadki

Jestem pełna uznania dla Iwony Zmyślonej za jej zaangażowanie i odnalezienie aż tylu tytułów. Jednocześnie żałuję, że tylko ona włączyła się do zabawy. Iwono, gratuluję Ci, choć nie wszystkie tytuły odnalazłaś, to i tak wykonałaś wielką robotę. Oto rozwiązanie zagadki. Wykonawców określę inicjałami. Rozszyfrowanie inicjałów pod tekstem.

To nie będzie autobiografia (P), ale historia jednej znajomości (CzG). Zastanawiałam się, gdzie to siódme morze (MR), choć byłam z tobą w górach (MR). Patrząc na moje nogi (CzCz) wyszeptałeś - babę zesłał Bóg (RP) - i prosiłeś: ogrzej mnie (MB), bo ciągle pada! (CzG) Tak, to był słynny deszcz w Cisnej (KP). Czekały na nas połoniny niebieskie (IJ) i cudne manowce (SDM). Mówiłeś, że we mnie jest seks (KJ), a ja odpowiadałam, że seksapil (EB), to nasza broń kobieca i że przekonasz się o tym w moim magicznym domu (HB), do którego będziemy biegli goniąc kormorany (PSz) i zbierając kasztany (NZ). Potem pójdziemy piechotą do lata (B) - następnego lata, może będzie to spacer dziką plażą (SBo), a może leżąc pod gruszą będziemy otwierać puste koperty (PSz)? Święty spokój ( - inaczej - "Leżąc pod gruszą" MR i MG)! Tak, tego nam potrzeba, oczywiście oprócz błękitnego nieba (MJ). A teraz mamy jesień w kolorze śliwkowym (LD), wchodzimy na ściernisko (GuO). Rozglądamy się - gdzie są te łąki (MR)? Co się stało kwiatom (TN)? W co się bawić (WM), gdy przepadły gdzieś zabawki: konik na biegunach (U) i laleczka z saskiej porcelany (MF)? Bawimy się w życie (HF), tymczasem czas nas uczy pogody (GŁ). Cały w błocie wyglądasz jak czarny Alibaba (HM). A ja motylem jestem (IJ). Mówisz - daj mi tę noc (Bolter) i marzy ci się szał niebieskich ciał (M). Pij mleko (AZ) - podajesz mi odpustowy kubek wspominając kolorowe jarmarki (JL). Kocham cię życie! (EG) - krzyczę - Wszystko, czego dziś chcę (IT), to być kobietą! (AM) Niech żyje bal! (MR) Kochaj mnie! (P) To moje jedyne marzenie! (AJ) Jesteś lekiem na całe zło! (KP) Ty na to - kochać (PSz), jak to łatwo powiedzieć... 

W oddali słychać muzykę - trwa zabawa podmiejska (PSz). Ten gorący rytm, to samba przed rozstaniem (HB). Szczęśliwej drogi, już czas! (RR) - szepczę. Przyjdę do ciebie niebieskooka (KK i CzG) - mówisz i odchodzisz. Napisz, proszę (HF). Poszłabym za tobą (MK) do nieba, do piekła (BC), mój mały książę (KS), ale jestem (AMJ) zbyt dumna. Zostają mi małe tęsknoty (KP) i choć już nie widzę ciebie w swych marzeniach (Skaldowie i S. Wenglorz), to czuję, że powrócisz tu (IS) czerwony jak cegła (Dż) i jeszcze raz zatańczysz ze mną (KKr) nasz grand waltz brillant (ED). Tymczasem odpływają kawiarenki (IJ), w których wymyśliłam cię (IJ). Patrzę na cień wielkiej góry (BS) i śnię sen o dolinie (BS), dokąd to nie ptak (Ka)mnie zabierze, nie złoty paw (Dż), lecz wehikuł czasu (Dż). Mówię do siebie - idź swoją drogą (EG), czas nie będzie na nas czekał (BC), zegar (EBa) nie ma litości. Nie pomoże zegarmistrz światła (TW). Śpij kochany, śpij (Ka). Niech ci się śni jakaś Baśka (W), Jenny (EBa), Anna Maria (CzG) czy Małgośka (MR), a ja tymczasem przeklnę cię (BK i BŁ). Albo trafi mi się lepszy model (KKl), mój przyjacielu (KKr), nadejdzie czas relaksu (AiE) i zatańczę z nim takie tango (BS), jakie tobie się nigdy nie śniło.

Już kąpiesz się nie dla mnie (WM)... Wyobrażam sobie jej portret (BM). Czy była najpiękniejsza w klasie (MJ)? A może miała najwięcej witaminy (AR)? Jest jeden świat (MSz), ale w nim nie ma, nie ma ciebie (Ka). Dziwny jest ten świat (CzN) - raz mi daje groszki i róże (ED), innym razem trzy zapałki (TSA), czasem dotyk (EG), taki cud i miód (DB), smak i zapach pomarańczy (TW), a czasem po prostu gorzko mi (TT). A jeśli przypadnie mi bombonierka (GT), czerwone korale (Bh) lub złoty pierścionek (RR) i diamentowy kolczyk (AJu), a dla ciebie miły (VV) przeznaczona będzie tabakiera (Ka), lornetka (GuO), ewentualnie rower (LJ) lub tylko szklanka wody (BKo) zamiast?  Bo ja nie mogę ci wiele dać (P).
Jestem jak jaskółka uwięziona (SBo) w klatce moich uczuć, dręczy mnie niepewność (MG). Gdybyś (GŁ) zechciał wrócić, zastaniesz domek bez adresu... (CzN)Tomaszów (ED), Barcelona (Pectus), Batumi (Filipinki), czy może wyśnisz sen o Warszawie (CzN), a może cykady na Cykladach (M)?

Nie będę Julią (WK). Przeżyj to sam (Lombard), a przekonasz się, co czuję. Zostanie ci tylko wspomnienie (CzN) i żółte kalendarze (PSz). Za ostatni grosz (BS) kupisz sobie remedium (MR). Po co ci była ta karuzela z madonnami (ED)? Moje serce jednak krzyczy: nie opuszczaj mnie! (MB) Nie chcę więcej (MB), tylko być zawsze tam, gdzie ty (LP)!

Piję wino samotnych (MB), zapijam whisky (Dż) i tańczę na stole protest dance (RP). Wariatka tańczy! (MR) - ludzkie gadanie (MR). Co mi Panie dasz? (BKo) - pytam. Dwa serca, dwa smutki (BKo)- słyszę. Wybrzmiewa dumka na dwa serca (EG i MSz). Kończy się korowód (MG) zdarzeń, jeszcze herbatka (KSP) i czas na sen (KSP)... Śnią mi się tańczące Eurydyki (AG)- to bal wszystkich świętych (BS), czy bal Arlekina (Filipinki)? Ale gdzie ci mężczyźni (DR)? Tańczę solo (BS) i boso (Za)... Gdzie ty, gdzie ja (MKo)? Włącza się piąty bieg (BS) i wiozą mnie windą do nieba (2+1). Ot, człowieczy los (AG)... Dmuchawce, latawce, wiatr (U)... Kocham cię, kochanie moje (M), a ty nie umiesz kochać... Nic nie boli tak jak życie (BS). Ja wysiadam (AMJ).

Zastosowane inicjały w kolejności występowania:

P - perfect
CzG - Czerwone Gitary
MR - Maryla Rodowicz
CzCz - Czarno-Czarni
RP - Renata Przemyk
MB - Michał Bajor
KP - Krystyna Prońko
IJ - Irena Jarocka
SDM - Stare Dobre Małżeństwo
KJ - Kalina Jędrusik
EB - Eugeniusz Bodo
HB - Hanna Banaszak
PSz - Piotr Szczepanik
NZ - Natasza Zylska
B - Bajm
SBo - Stan Borys
MG - Marek Grechuta
MJ - Marek Jackowski
LD - Leszek Długosz
GuO - Golec uOrkiestra
TN - Tadeusz Nalepa
WM - Wojciech Młynarski
U - Urszula
MF - Magda Fronczewska
HF - Halina Frąckowiak
GŁ - Grażyna Łobaszewska
HM - Helena Majdaniec
M - Maanam
AZ - Andrzej Zaucha
JL - Janusz Laskowski
EG - Edyta Geppert
IT - Izabela Trojanowska
AM - Alicja Majewska
AJ - Anna Jantar
RR - Ryszard Rynkowski
KK - Krzysztof Klenczon
MK - Mira Kubasińska
BC - Blue Cafe
KS - Kasia Sobczyk
AMJ - Anna Maria Jopek
IS - Irena Santor
Dż - Dżem
KKr - Krzysztof Krawczyk
ED - Ewa Demarczyk
BS - Budka Suflera
Ka - Kayah
TW - Tadeusz Woźniak
W - Wilki
EBa - Edyta Bartosiewicz
BK i BŁ - Barbara Kraftówna i Bohdan Łazuka
KKl - Kasia Klich
AiE - Andrzej i Eliza
WM - Wiesław Michnikowski
BM - Bogusław Mec
MJ - Majka Jeżowska
AR - Andrzej Rosiewicz
MSz - Mietek Szcześniak
CzN - Czesław Niemen
EG - Edyta Górniak
DB - Danuta Błażejczyk
TT - Teresa Tutinas
GT - Grzegorz Turnau
Bh - Brathanki
RR - Rena Rolska
AJu - Anna Jurksztowicz
VV - Violetta Villas
LJ - Lech Janerka
BKo - Beata Kozidrak
WK - Wanda Kwietniewska
LP - Lady Pank
KSP - Kabaret Starszych Panów
AG - Anna German
DR - Danuta Rinn
Za - Zakopower
MKo - Maria Koterbska

Oczywiście wiele z tych piosenek miało więcej niż jednego wykonawcę, starałam się jednak podać pierwszego. Wyjątek stanowi "Konik na biegunach", którego przyporządkowałam Urszuli, bo jej drapieżna rockowa wersja bardziej mi przypadła do gustu niż pierwotna w wykonaniu kabaretu Cyrulik. Zachęcam do posłuchania tych, które Wam umknęły lub ich nie znacie. Daję link do pięknej piosenki Maryli Rodowicz - "Z Tobą w górach", bo właśnie wróciłam z gór, gdzie spędziłam tydzień bez Internetu, a zaplanowane wpisy publikowały się same.



Policzyłam, że użyłam w tekście 148 tytułów piosenek!

czwartek, 21 czerwca 2018

Impresja na temat piosenek z tekstem

Do napisania tego postu zainspirowała mnie Ultra wzdychając za dawniejszymi przebojami, które miały ambitny tekst i dobrą muzykę, a nie 3 słowa umieszczone w trzech taktach w kółko i w kółko, bądź durnowate rymy do skocznej muzyczki umpa umpa. Ten tekst składa się głównie z tytułów moich ulubionych piosenek, choć jeśli akurat pasowały, to użyłam tych mniej lubianych. Ciekawa jestem ile i jakie z tych tytułów tu odnajdziecie i czy pamiętacie, kto je wykonuje. Oczywiście mogłabym tak pisać i pisać - niekończący się strumień świadomości, bo ukochanych piosenek jest dużo więcej. Może jeszcze kiedyś wrócę do tematu, a może napiszę coś w tym stylu z tytułami książek lub filmów. Zapraszam do wspólnej zabawy.


To nie będzie autobiografia, ale historia jednej znajomości. Zastanawiałam się, gdzie to siódme morze, choć byłam z tobą w górach. Patrząc na moje nogi wyszeptałeś - babę zesłał Bóg - i prosiłeś: ogrzej mnie, bo ciągle pada! Tak, to był słynny deszcz w Cisnej. Czekały na nas połoniny niebieskie i cudne manowce. Mówiłeś, że we mnie jest seks, a ja odpowiadałam, że seksapil, to nasza broń kobieca i że przekonasz się o tym w moim magicznym domu, do którego będziemy biegli goniąc kormorany i zbierając kasztany. Potem pójdziemy piechotą do lata - następnego lata, może będzie to spacer dziką plażą, a może leżąc pod gruszą będziemy otwierać puste koperty? Święty spokój! Tak, tego nam potrzeba, oczywiście oprócz błękitnego nieba. A teraz mamy jesień w kolorze śliwkowym, wchodzimy na ściernisko. Rozglądamy się - gdzie są te łąki? Co się stało kwiatom? W co się bawić, gdy przepadły gdzieś zabawki: konik na biegunach i laleczka z saskiej porcelany? Bawimy się w życie, tymczasem czas nas uczy pogody. Cały w błocie wyglądasz jak czarny Alibaba. A ja motylem jestem. Mówisz - daj mi tę noc i marzy ci się szał niebieskich ciał. Pij mleko - podajesz mi odpustowy kubek wspominając kolorowe jarmarki. Kocham cię życie! - krzyczę - Wszystko, czego dziś chcę, to być kobietą! Niech żyje bal! Kochaj mnie! To moje jedyne marzenie! Jesteś lekiem na całe zło! Ty na to - kochać, jak to łatwo powiedzieć... 

W oddali słychać muzykę - trwa zabawa podmiejska. Ten gorący rytm, to samba przed rozstaniem. Szczęśliwej drogi, już czas! - szepczę. Przyjdę do ciebie niebieskooka - mówisz i odchodzisz. Napisz, proszę. Poszłabym za tobą do nieba, do piekła, mój mały książę, ale jestem zbyt dumna. Zostają mi małe tęsknoty i choć już nie widzę ciebie w swych marzeniach, to czuję, że powrócisz tu czerwony jak cegła i jeszcze raz zatańczysz ze mną nasz grand waltz brillant. Tymczasem odpływają kawiarenki, w których wymyśliłam cię. Patrzę na cień wielkiej góry i śnię sen o dolinie, dokąd to nie ptak mnie zabierze, nie złoty paw, lecz wehikuł czasu. Mówię do siebie - idź swoją drogą, czas nie będzie na nas czekał, zegar nie ma litości. Nie pomoże zegarmistrz światła. Śpij kochany, śpij. Niech ci się śni jakaś Baśka, Jenny, Anna Maria czy Małgośka, a ja tymczasem przeklnę cię. Albo trafi mi się lepszy model, mój przyjacielu, nadejdzie czas relaksu i zatańczę z nim takie tango, jakie tobie się nigdy nie śniło.

Już kąpiesz się nie dla mnie... Wyobrażam sobie jej portret. Czy była najpiękniejsza w klasie? A może miała najwięcej witaminy? Jest jeden świat, ale w nim nie ma, nie ma ciebie. Dziwny jest ten świat - raz mi daje groszki i róże, innym razem trzy zapałki, czasem dotyk, taki cud i miód, smak i zapach pomarańczy, a czasem po prostu gorzko mi. A jeśli przypadnie mi bombonierka, czerwone korale lub złoty pierścionek i diamentowy kolczyk, a dla ciebie miły przeznaczona będzie tabakiera, lornetka, ewentualnie rower lub tylko szklanka wody zamiast?  Bo ja nie mogę ci wiele dać.
Jestem jak jaskółka uwięziona w klatce moich uczuć, dręczy mnie niepewność. Gdybyś zechciał wrócić, zastaniesz domek bez adresu... Tomaszów, Barcelona, Batumi, czy może wyśnisz sen o Warszawie, a może cykady na Cykladach?

Nie będę Julią. Przeżyj to sam, a przekonasz się, co czuję. Zostanie ci tylko wspomnienie i żółte kalendarze. Za ostatni grosz kupisz sobie remedium. Po co ci była ta karuzela z madonnami? Moje serce jednak krzyczy: nie opuszczaj mnie! Nie chcę więcej, tylko być zawsze tam, gdzie ty!

Piję wino samotnych, zapijam whisky i tańczę na stole protest dance. Wariatka tańczy! - ludzkie gadanie. Co mi Panie dasz? - pytam. Dwa serca, dwa smutki - słyszę. Wybrzmiewa dumka na dwa serca. Kończy się korowód zdarzeń, jeszcze herbatka i czas na sen... Śnią mi się tańczące Eurydyki - to bal wszystkich świętych, czy bal Arlekina? Ale gdzie ci mężczyźni? Tańczę solo i boso... Gdzie ty, gdzie ja? Włącza się piąty bieg i wiozą mnie windą do nieba. Ot, człowieczy los... Dmuchawce, latawce, wiatr... Kocham cię, kochanie moje, a ty nie umiesz kochać... Nic nie boli tak jak życie. Ja wysiadam.

niedziela, 17 czerwca 2018

Limeryk (219) z Pomorza

Rolnikowi na Pomorzu
Znów ktoś zrobił kręgi w zbożu!
Czy zazdrosny mąż
Mu to czyni wciąż,
Gdy z sąsiadką igra w łożu?

A tu możecie popatrzeć, jakie różne kręgi w zbożu się pojawiają:

Różnorodność kręgów w zbożu

środa, 13 czerwca 2018

Fraszka na brak krytycyzmu

To brzuchaci łachmaniarze,
Kuternogi z łysinami
Zaczepki i komentarze
Sypią za cud-dziewczynami.

Gapią się tacy, cmokają,
Rechoczą przy tym jak żaby.
Wstydu, czy luster nie mają?
To proste - nie mają baby!

😆


czwartek, 7 czerwca 2018

Fraszka na starość - ponownie w formie trioletu

Było o dzieciach, owocach miłości, to dzisiaj refleksyjnie o starości, a że spodobała mi się forma trioletu, to jest następny:


Starość? – w sumie to przywilej
Przecież nie każdemu dany
Owszem –  młodym być jest milej
Jednak starość, to przywilej

Jeśli musisz – żale wylej
I swe realizuj plany
Starość bowiem, to przywilej
Przecież nie każdemu dany


👴👵

poniedziałek, 4 czerwca 2018

Na owoc miłości - fraszka



🍎🍏

Owoc tej miłości
Tak piękny, rumiany,
Że mówią z zazdrości:
„Na pewno pryskany!”


😠👉🍎👎😠

piątek, 1 czerwca 2018

Przysłowia polskie 5 – triolet z okazji Dnia Dziecka




Małe dzieci – kłopot mały
Duże – kłopot duży
Rodzicielstwa sens w tym cały
Małe dzieci – kłopot mały

Strach, by życia nie spaprały,
Nie zaznały burzy…
Małe dzieci – kłopot mały
Duże – kłopot duży

*****

Wszystkim Dzieciom życzę wspaniałych rodziców, dziadków, pradziadków, cioć, wujków, koleżanek, kolegów, wspaniałych opiekunów i nauczycieli, a przy tym dużo radości, śmiechu, zadowolenia i spełnienia marzeń. Bądźcie zdrowe i szczęśliwe!

🎎

Kochani Rodzice, przekażcie swoim pociechom te słowa, gdyż ten blog jest dla czytelników pełnoletnich i dzieci tu nie zaglądają ;)


Szczególnie polecam:

Fraszka na gościa