piątek, 27 lipca 2018

Z oglądania zaćmienia nici :(

Niestety zachmurzone niebo odebrało nam tu na Mazurach oglądanie zjawiska całkowitego zaćmienia Księżyca. Szkoda. Za mojego życia już się nie powtórzy taka okazja...

Kochani, robię sobie przerwę od bloga. Jest lato i mnóstwo ciekawych zajęć. Szkoda czasu na siedzenie przed komputerem. Do miłego (za jakiś czas).

Korzystajcie z pogody i lata!

niedziela, 15 lipca 2018

Fraszka na finał MŚ w piłce nożnej 2018



Myślę, że miał dużo racji,
Kto kibicem był Chorwacji.
Widać - te słowiańskie chłopy
Są drużyną z Europy!

 Źródło obrazu: sportowefakty.wp.pl


A Francuzi? Mi to lata,
Niechaj są mistrzami świata,
Tylko niech ktoś powie mi
Ile w nich galijskiej krwi?

Źródło obrazu: chomikuj.pl

wtorek, 10 lipca 2018

Limeryk (221) prywatny i osobisty oraz kilka uwag na temat alergii i jej diagnozowania

      

🌃😢

    Nie wysypia się w nocy ełczanka
Kaszle, rzęzi każdego poranka
Test zrobiła i wam powie:
Otóż winne mleko krowie,
Jogurt, kefir, ser, twaróg, maślanka!

  🥛  🧀  🥛 


I pomyślałby kto, że za moje (od października 2017) nieprzespane noce, podczas których wciąż budziły mnie gwizdy, świsty, rzężenia wydobywające się z mojej tchawicy, oskrzeli, płuc (jakbym miała zamontowany gwizdek, albo zamieniła się w parowóz) odpowiedzialny jest nabiał! Wydeptałam ścieżki do lekarzy - osłuchowo w oskrzelach nie ma nic, prześwietlenie płuc i spirometria - ok, laryngolog obejrzał krtań i struny głosowe - ok, a że kaszel męczył mnie już dawniej i z tego powodu zaliczyłam ze 2 - 3 lata temu również wizytę u alergologa, który mi zrobił testy w kierunku alergii wziewnej i nic nie wyszło, już zaczęli patrzeć na mnie jak na wariatkę, sugerowano wizytę u psychiatry, gdy z płaczem po kolejnej nieprzespanej nocy stanęłam w drzwiach gabinetu. W końcu otrzymałam kolejne skierowanie do alergologa, a przyszło mi na wizytę czekać ponad 2 miesiące, na "pilne".

Tymczasem dalej zdychałam co noc, zaczynało mi brakować oddechu, czułam ciężar w klatce piersiowej, a rano omal nie wypluwałam płuc z kaszlu, do tego wieczny u mnie katar. Doszło do tego, że bałam się położyć w pozycji horyzontalnej i próbowałam spać na siedząco, co wybił mi z głowy mój obolały kręgosłup. To było raczej czuwanie niż spanie, budził mnie każdy świst lub brak oddechu, nawet gdy udało się na chwilę zasnąć.

I nagle olśnienie - dostrzegłam, że stan mi się wyraźnie zaostrzył po wypiciu 2 szklanek kefiru. Nabiał jadłam od zawsze, wędliny mogły dla mnie nie istnieć, za to sery, twarogi, maślanka, kefir, jogurty - to była podstawa mojego żywienia, do tego dużo warzyw, owoców. Poobserwowałam trochę jak te objawy mają się do tego, co jem i wierzyć mi się nie chciało, ale jednak - po zjedzeniu nabiału było zawsze gorzej, coraz gorzej. Zrobiłam sobie za własne pieniądze testy z krwi w kierunku alergii pokarmowej (30 alergenów) i co? Potwierdziło się! Alergia na mleko pasteryzowane, kazeinę i najsilniejsza na białko serwatkowe - alfa laktoalbuminę. Czyli szkodzi mi również wszystko z mleka fermentowanego. Wykazało też lekką alergię na chrzan, delikatną na paprykę i białko jaja kurzego - ale to minimalnie.

Dla wszystkiego zrobiłam sobie jeszcze testy w kierunku alergii wziewnej (21 alergenów) i jest czysto. Zero alergii. Cóż, wydałam trochę kasy, ale wreszcie wiem, co mi jest. Jutro idę do alergologa - doczekałam się wizyty wreszcie. Ciekawe, co mi powie.
Od dwóch tygodni nie jem nabiału, nawet masła (zastąpiłam tłuszczem gęsim) i od co najmniej tygodnia wreszcie się wysypiam!!! Jeszcze mi czasem coś nad ranem zarzęzi, ale odchrząknę i śpię dalej. Wracam do życia! Nareszcie! Bo bywały chwile, że myślałam, iż to moje dni ostatnie, tak mi to dało w kość.

A ta moja alergia sięga jeszcze czasów młodości, gdy mieszkałam zaraz po studiach na Śląsku i cierpiałam z powodu chronicznego kataru. Leczono mnie na katar sienny, cudowano, a ja - ciągle oczy załzawione, wiecznie kichająca, zużywająca za jednym podejściem paczkę 100 chusteczek higienicznych. Wiecznie czerwony, obtarty nos i brak chęci do życia. Teraz dopiero uzmysłowiłam sobie, że wówczas, gdy wszystko było na kartki, to brałam od gospodarza świeże krowie mleko, które oprócz tego, że piłam, to zbierałam śmietanę, sama robiłam masło, piłam serwatkę, robiłam twarogi. To nie był katar sienny ani zanieczyszczone śląskie powietrze. To była alergia na mleko! Nikomu nie przyszło do głowy, żeby zrobić mi, bądź chociaż zasugerować zrobienie testów na alergię pokarmową!

Tyle lat żywiłam się nabiałem i robiłam sobie krzywdę! W końcu najwyraźniej stężenie alergenu przekroczyło masę krytyczną i miałam klasyczne objawy astmy, której żadne badanie nie potwierdziło, a na mnie patrzono jak na niespełna rozumu hipochondryczkę. Tak u nas wygląda leczenie. Pacjencie, lecz się sam!

Teraz muszę oczyścić się z tego świństwa, które kumulowało się w moim organizmie latami i pomyśleć, czym zastąpić nabiał, by zapewnić w diecie odpowiednią ilość wapnia i nie popaść w osteoporozę. Może jutro lekarz mi coś podpowie. Celem oczyszczenia organizmu koleżanka zasugerowała mi dietę - post dr Ewy Dąbrowskiej. Ponoć ciężka, ale świetna. Stosował ktoś? Ja nie posiadam się ze szczęścia, że już mi jest o niebo lepiej po odstawieniu nabiału, jednak gdyby mi ktoś coś poradził, będę wdzięczna.

 Uff...

poniedziałek, 2 lipca 2018

Limeryk (220) na trudy wegańskiego życia


      
     🍲

      Dwojgu wegan z Krasnopola
Gwizdnął ktoś kapustę z pola
Teraz z każdym kęsem
Klną rzucając mięsem
Oj, trudna jest wegan dola!

😩😡

środa, 27 czerwca 2018

Limeryk (219) na krytyków sztuki


              
      Znany krytyk sztuki z Ząbek
Ujrzał obraz „Święto Trąbek”
Uznał, że - jest brzydki,
Bo są na nim żydki -
Znawstwa uchylając rąbek

             
              Aleksander Gierymski "Święto Trąbek"

A tutaj ⇢ Święto Trąbek pan Leszek Lubicki pięknie opisuje to dzieło (jedno z najważniejszych w dorobku naszego wspaniałego malarza realisty Aleksandra Gierymskiego) i podaje kontekst jego powstania (1884 rok). Warto sobie poczytać.


poniedziałek, 25 czerwca 2018

Piosenki z tekstem - rozwiązanie zagadki

Jestem pełna uznania dla Iwony Zmyślonej za jej zaangażowanie i odnalezienie aż tylu tytułów. Jednocześnie żałuję, że tylko ona włączyła się do zabawy. Iwono, gratuluję Ci, choć nie wszystkie tytuły odnalazłaś, to i tak wykonałaś wielką robotę. Oto rozwiązanie zagadki. Wykonawców określę inicjałami. Rozszyfrowanie inicjałów pod tekstem.

To nie będzie autobiografia (P), ale historia jednej znajomości (CzG). Zastanawiałam się, gdzie to siódme morze (MR), choć byłam z tobą w górach (MR). Patrząc na moje nogi (CzCz) wyszeptałeś - babę zesłał Bóg (RP) - i prosiłeś: ogrzej mnie (MB), bo ciągle pada! (CzG) Tak, to był słynny deszcz w Cisnej (KP). Czekały na nas połoniny niebieskie (IJ) i cudne manowce (SDM). Mówiłeś, że we mnie jest seks (KJ), a ja odpowiadałam, że seksapil (EB), to nasza broń kobieca i że przekonasz się o tym w moim magicznym domu (HB), do którego będziemy biegli goniąc kormorany (PSz) i zbierając kasztany (NZ). Potem pójdziemy piechotą do lata (B) - następnego lata, może będzie to spacer dziką plażą (SBo), a może leżąc pod gruszą będziemy otwierać puste koperty (PSz)? Święty spokój ( - inaczej - "Leżąc pod gruszą" MR i MG)! Tak, tego nam potrzeba, oczywiście oprócz błękitnego nieba (MJ). A teraz mamy jesień w kolorze śliwkowym (LD), wchodzimy na ściernisko (GuO). Rozglądamy się - gdzie są te łąki (MR)? Co się stało kwiatom (TN)? W co się bawić (WM), gdy przepadły gdzieś zabawki: konik na biegunach (U) i laleczka z saskiej porcelany (MF)? Bawimy się w życie (HF), tymczasem czas nas uczy pogody (GŁ). Cały w błocie wyglądasz jak czarny Alibaba (HM). A ja motylem jestem (IJ). Mówisz - daj mi tę noc (Bolter) i marzy ci się szał niebieskich ciał (M). Pij mleko (AZ) - podajesz mi odpustowy kubek wspominając kolorowe jarmarki (JL). Kocham cię życie! (EG) - krzyczę - Wszystko, czego dziś chcę (IT), to być kobietą! (AM) Niech żyje bal! (MR) Kochaj mnie! (P) To moje jedyne marzenie! (AJ) Jesteś lekiem na całe zło! (KP) Ty na to - kochać (PSz), jak to łatwo powiedzieć... 

W oddali słychać muzykę - trwa zabawa podmiejska (PSz). Ten gorący rytm, to samba przed rozstaniem (HB). Szczęśliwej drogi, już czas! (RR) - szepczę. Przyjdę do ciebie niebieskooka (KK i CzG) - mówisz i odchodzisz. Napisz, proszę (HF). Poszłabym za tobą (MK) do nieba, do piekła (BC), mój mały książę (KS), ale jestem (AMJ) zbyt dumna. Zostają mi małe tęsknoty (KP) i choć już nie widzę ciebie w swych marzeniach (Skaldowie i S. Wenglorz), to czuję, że powrócisz tu (IS) czerwony jak cegła (Dż) i jeszcze raz zatańczysz ze mną (KKr) nasz grand waltz brillant (ED). Tymczasem odpływają kawiarenki (IJ), w których wymyśliłam cię (IJ). Patrzę na cień wielkiej góry (BS) i śnię sen o dolinie (BS), dokąd to nie ptak (Ka)mnie zabierze, nie złoty paw (Dż), lecz wehikuł czasu (Dż). Mówię do siebie - idź swoją drogą (EG), czas nie będzie na nas czekał (BC), zegar (EBa) nie ma litości. Nie pomoże zegarmistrz światła (TW). Śpij kochany, śpij (Ka). Niech ci się śni jakaś Baśka (W), Jenny (EBa), Anna Maria (CzG) czy Małgośka (MR), a ja tymczasem przeklnę cię (BK i BŁ). Albo trafi mi się lepszy model (KKl), mój przyjacielu (KKr), nadejdzie czas relaksu (AiE) i zatańczę z nim takie tango (BS), jakie tobie się nigdy nie śniło.

Już kąpiesz się nie dla mnie (WM)... Wyobrażam sobie jej portret (BM). Czy była najpiękniejsza w klasie (MJ)? A może miała najwięcej witaminy (AR)? Jest jeden świat (MSz), ale w nim nie ma, nie ma ciebie (Ka). Dziwny jest ten świat (CzN) - raz mi daje groszki i róże (ED), innym razem trzy zapałki (TSA), czasem dotyk (EG), taki cud i miód (DB), smak i zapach pomarańczy (TW), a czasem po prostu gorzko mi (TT). A jeśli przypadnie mi bombonierka (GT), czerwone korale (Bh) lub złoty pierścionek (RR) i diamentowy kolczyk (AJu), a dla ciebie miły (VV) przeznaczona będzie tabakiera (Ka), lornetka (GuO), ewentualnie rower (LJ) lub tylko szklanka wody (BKo) zamiast?  Bo ja nie mogę ci wiele dać (P).
Jestem jak jaskółka uwięziona (SBo) w klatce moich uczuć, dręczy mnie niepewność (MG). Gdybyś (GŁ) zechciał wrócić, zastaniesz domek bez adresu... (CzN)Tomaszów (ED), Barcelona (Pectus), Batumi (Filipinki), czy może wyśnisz sen o Warszawie (CzN), a może cykady na Cykladach (M)?

Nie będę Julią (WK). Przeżyj to sam (Lombard), a przekonasz się, co czuję. Zostanie ci tylko wspomnienie (CzN) i żółte kalendarze (PSz). Za ostatni grosz (BS) kupisz sobie remedium (MR). Po co ci była ta karuzela z madonnami (ED)? Moje serce jednak krzyczy: nie opuszczaj mnie! (MB) Nie chcę więcej (MB), tylko być zawsze tam, gdzie ty (LP)!

Piję wino samotnych (MB), zapijam whisky (Dż) i tańczę na stole protest dance (RP). Wariatka tańczy! (MR) - ludzkie gadanie (MR). Co mi Panie dasz? (BKo) - pytam. Dwa serca, dwa smutki (BKo)- słyszę. Wybrzmiewa dumka na dwa serca (EG i MSz). Kończy się korowód (MG) zdarzeń, jeszcze herbatka (KSP) i czas na sen (KSP)... Śnią mi się tańczące Eurydyki (AG)- to bal wszystkich świętych (BS), czy bal Arlekina (Filipinki)? Ale gdzie ci mężczyźni (DR)? Tańczę solo (BS) i boso (Za)... Gdzie ty, gdzie ja (MKo)? Włącza się piąty bieg (BS) i wiozą mnie windą do nieba (2+1). Ot, człowieczy los (AG)... Dmuchawce, latawce, wiatr (U)... Kocham cię, kochanie moje (M), a ty nie umiesz kochać... Nic nie boli tak jak życie (BS). Ja wysiadam (AMJ).

Zastosowane inicjały w kolejności występowania:

P - perfect
CzG - Czerwone Gitary
MR - Maryla Rodowicz
CzCz - Czarno-Czarni
RP - Renata Przemyk
MB - Michał Bajor
KP - Krystyna Prońko
IJ - Irena Jarocka
SDM - Stare Dobre Małżeństwo
KJ - Kalina Jędrusik
EB - Eugeniusz Bodo
HB - Hanna Banaszak
PSz - Piotr Szczepanik
NZ - Natasza Zylska
B - Bajm
SBo - Stan Borys
MG - Marek Grechuta
MJ - Marek Jackowski
LD - Leszek Długosz
GuO - Golec uOrkiestra
TN - Tadeusz Nalepa
WM - Wojciech Młynarski
U - Urszula
MF - Magda Fronczewska
HF - Halina Frąckowiak
GŁ - Grażyna Łobaszewska
HM - Helena Majdaniec
M - Maanam
AZ - Andrzej Zaucha
JL - Janusz Laskowski
EG - Edyta Geppert
IT - Izabela Trojanowska
AM - Alicja Majewska
AJ - Anna Jantar
RR - Ryszard Rynkowski
KK - Krzysztof Klenczon
MK - Mira Kubasińska
BC - Blue Cafe
KS - Kasia Sobczyk
AMJ - Anna Maria Jopek
IS - Irena Santor
Dż - Dżem
KKr - Krzysztof Krawczyk
ED - Ewa Demarczyk
BS - Budka Suflera
Ka - Kayah
TW - Tadeusz Woźniak
W - Wilki
EBa - Edyta Bartosiewicz
BK i BŁ - Barbara Kraftówna i Bohdan Łazuka
KKl - Kasia Klich
AiE - Andrzej i Eliza
WM - Wiesław Michnikowski
BM - Bogusław Mec
MJ - Majka Jeżowska
AR - Andrzej Rosiewicz
MSz - Mietek Szcześniak
CzN - Czesław Niemen
EG - Edyta Górniak
DB - Danuta Błażejczyk
TT - Teresa Tutinas
GT - Grzegorz Turnau
Bh - Brathanki
RR - Rena Rolska
AJu - Anna Jurksztowicz
VV - Violetta Villas
LJ - Lech Janerka
BKo - Beata Kozidrak
WK - Wanda Kwietniewska
LP - Lady Pank
KSP - Kabaret Starszych Panów
AG - Anna German
DR - Danuta Rinn
Za - Zakopower
MKo - Maria Koterbska

Oczywiście wiele z tych piosenek miało więcej niż jednego wykonawcę, starałam się jednak podać pierwszego. Wyjątek stanowi "Konik na biegunach", którego przyporządkowałam Urszuli, bo jej drapieżna rockowa wersja bardziej mi przypadła do gustu niż pierwotna w wykonaniu kabaretu Cyrulik. Zachęcam do posłuchania tych, które Wam umknęły lub ich nie znacie. Daję link do pięknej piosenki Maryli Rodowicz - "Z Tobą w górach", bo właśnie wróciłam z gór, gdzie spędziłam tydzień bez Internetu, a zaplanowane wpisy publikowały się same.



Policzyłam, że użyłam w tekście 148 tytułów piosenek!

czwartek, 21 czerwca 2018

Impresja na temat piosenek z tekstem

Do napisania tego postu zainspirowała mnie Ultra wzdychając za dawniejszymi przebojami, które miały ambitny tekst i dobrą muzykę, a nie 3 słowa umieszczone w trzech taktach w kółko i w kółko, bądź durnowate rymy do skocznej muzyczki umpa umpa. Ten tekst składa się głównie z tytułów moich ulubionych piosenek, choć jeśli akurat pasowały, to użyłam tych mniej lubianych. Ciekawa jestem ile i jakie z tych tytułów tu odnajdziecie i czy pamiętacie, kto je wykonuje. Oczywiście mogłabym tak pisać i pisać - niekończący się strumień świadomości, bo ukochanych piosenek jest dużo więcej. Może jeszcze kiedyś wrócę do tematu, a może napiszę coś w tym stylu z tytułami książek lub filmów. Zapraszam do wspólnej zabawy.


To nie będzie autobiografia, ale historia jednej znajomości. Zastanawiałam się, gdzie to siódme morze, choć byłam z tobą w górach. Patrząc na moje nogi wyszeptałeś - babę zesłał Bóg - i prosiłeś: ogrzej mnie, bo ciągle pada! Tak, to był słynny deszcz w Cisnej. Czekały na nas połoniny niebieskie i cudne manowce. Mówiłeś, że we mnie jest seks, a ja odpowiadałam, że seksapil, to nasza broń kobieca i że przekonasz się o tym w moim magicznym domu, do którego będziemy biegli goniąc kormorany i zbierając kasztany. Potem pójdziemy piechotą do lata - następnego lata, może będzie to spacer dziką plażą, a może leżąc pod gruszą będziemy otwierać puste koperty? Święty spokój! Tak, tego nam potrzeba, oczywiście oprócz błękitnego nieba. A teraz mamy jesień w kolorze śliwkowym, wchodzimy na ściernisko. Rozglądamy się - gdzie są te łąki? Co się stało kwiatom? W co się bawić, gdy przepadły gdzieś zabawki: konik na biegunach i laleczka z saskiej porcelany? Bawimy się w życie, tymczasem czas nas uczy pogody. Cały w błocie wyglądasz jak czarny Alibaba. A ja motylem jestem. Mówisz - daj mi tę noc i marzy ci się szał niebieskich ciał. Pij mleko - podajesz mi odpustowy kubek wspominając kolorowe jarmarki. Kocham cię życie! - krzyczę - Wszystko, czego dziś chcę, to być kobietą! Niech żyje bal! Kochaj mnie! To moje jedyne marzenie! Jesteś lekiem na całe zło! Ty na to - kochać, jak to łatwo powiedzieć... 

W oddali słychać muzykę - trwa zabawa podmiejska. Ten gorący rytm, to samba przed rozstaniem. Szczęśliwej drogi, już czas! - szepczę. Przyjdę do ciebie niebieskooka - mówisz i odchodzisz. Napisz, proszę. Poszłabym za tobą do nieba, do piekła, mój mały książę, ale jestem zbyt dumna. Zostają mi małe tęsknoty i choć już nie widzę ciebie w swych marzeniach, to czuję, że powrócisz tu czerwony jak cegła i jeszcze raz zatańczysz ze mną nasz grand waltz brillant. Tymczasem odpływają kawiarenki, w których wymyśliłam cię. Patrzę na cień wielkiej góry i śnię sen o dolinie, dokąd to nie ptak mnie zabierze, nie złoty paw, lecz wehikuł czasu. Mówię do siebie - idź swoją drogą, czas nie będzie na nas czekał, zegar nie ma litości. Nie pomoże zegarmistrz światła. Śpij kochany, śpij. Niech ci się śni jakaś Baśka, Jenny, Anna Maria czy Małgośka, a ja tymczasem przeklnę cię. Albo trafi mi się lepszy model, mój przyjacielu, nadejdzie czas relaksu i zatańczę z nim takie tango, jakie tobie się nigdy nie śniło.

Już kąpiesz się nie dla mnie... Wyobrażam sobie jej portret. Czy była najpiękniejsza w klasie? A może miała najwięcej witaminy? Jest jeden świat, ale w nim nie ma, nie ma ciebie. Dziwny jest ten świat - raz mi daje groszki i róże, innym razem trzy zapałki, czasem dotyk, taki cud i miód, smak i zapach pomarańczy, a czasem po prostu gorzko mi. A jeśli przypadnie mi bombonierka, czerwone korale lub złoty pierścionek i diamentowy kolczyk, a dla ciebie miły przeznaczona będzie tabakiera, lornetka, ewentualnie rower lub tylko szklanka wody zamiast?  Bo ja nie mogę ci wiele dać.
Jestem jak jaskółka uwięziona w klatce moich uczuć, dręczy mnie niepewność. Gdybyś zechciał wrócić, zastaniesz domek bez adresu... Tomaszów, Barcelona, Batumi, czy może wyśnisz sen o Warszawie, a może cykady na Cykladach?

Nie będę Julią. Przeżyj to sam, a przekonasz się, co czuję. Zostanie ci tylko wspomnienie i żółte kalendarze. Za ostatni grosz kupisz sobie remedium. Po co ci była ta karuzela z madonnami? Moje serce jednak krzyczy: nie opuszczaj mnie! Nie chcę więcej, tylko być zawsze tam, gdzie ty!

Piję wino samotnych, zapijam whisky i tańczę na stole protest dance. Wariatka tańczy! - ludzkie gadanie. Co mi Panie dasz? - pytam. Dwa serca, dwa smutki - słyszę. Wybrzmiewa dumka na dwa serca. Kończy się korowód zdarzeń, jeszcze herbatka i czas na sen... Śnią mi się tańczące Eurydyki - to bal wszystkich świętych, czy bal Arlekina? Ale gdzie ci mężczyźni? Tańczę solo i boso... Gdzie ty, gdzie ja? Włącza się piąty bieg i wiozą mnie windą do nieba. Ot, człowieczy los... Dmuchawce, latawce, wiatr... Kocham cię, kochanie moje, a ty nie umiesz kochać... Nic nie boli tak jak życie. Ja wysiadam.

niedziela, 17 czerwca 2018

Limeryk (219) z Pomorza

Rolnikowi na Pomorzu
Znów ktoś zrobił kręgi w zbożu!
Czy zazdrosny mąż
Mu to czyni wciąż,
Gdy z sąsiadką igra w łożu?

A tu możecie popatrzeć, jakie różne kręgi w zbożu się pojawiają:

Różnorodność kręgów w zbożu

środa, 13 czerwca 2018

Fraszka na brak krytycyzmu

To brzuchaci łachmaniarze,
Kuternogi z łysinami
Zaczepki i komentarze
Sypią za cud-dziewczynami.

Gapią się tacy, cmokają,
Rechoczą przy tym jak żaby.
Wstydu, czy luster nie mają?
To proste - nie mają baby!

😆


czwartek, 7 czerwca 2018

Fraszka na starość - ponownie w formie trioletu

Było o dzieciach, owocach miłości, to dzisiaj refleksyjnie o starości, a że spodobała mi się forma trioletu, to jest następny:


Starość? – w sumie to przywilej
Przecież nie każdemu dany
Owszem –  młodym być jest milej
Jednak starość, to przywilej

Jeśli musisz – żale wylej
I swe realizuj plany
Starość bowiem, to przywilej
Przecież nie każdemu dany


👴👵

poniedziałek, 4 czerwca 2018

Na owoc miłości - fraszka



🍎🍏

Owoc tej miłości
Tak piękny, rumiany,
Że mówią z zazdrości:
„Na pewno pryskany!”


😠👉🍎👎😠

piątek, 1 czerwca 2018

Przysłowia polskie 5 – triolet z okazji Dnia Dziecka




Małe dzieci – kłopot mały
Duże – kłopot duży
Rodzicielstwa sens w tym cały
Małe dzieci – kłopot mały

Strach, by życia nie spaprały,
Nie zaznały burzy…
Małe dzieci – kłopot mały
Duże – kłopot duży

*****

Wszystkim Dzieciom życzę wspaniałych rodziców, dziadków, pradziadków, cioć, wujków, koleżanek, kolegów, wspaniałych opiekunów i nauczycieli, a przy tym dużo radości, śmiechu, zadowolenia i spełnienia marzeń. Bądźcie zdrowe i szczęśliwe!

🎎

Kochani Rodzice, przekażcie swoim pociechom te słowa, gdyż ten blog jest dla czytelników pełnoletnich i dzieci tu nie zaglądają ;)


środa, 30 maja 2018

Limeryk (218) - laska dla laski




Pewna laska z Mielnika
Całkiem nieźle utyka.
Potrzeba laski
Gdy w stopie trzaski,
A wokół ani patyka!

  😭

Mielnik nad Bugiem - urokliwa wieś w woj. podlaskim położona na Wysoczyźnie Drohiczyńskiej





czwartek, 24 maja 2018

Limeryk imieninowy (217) - 24 maja - Joanny Zuzanny


🎕
Pewna Joanna z Pszczyny
Obchodzi dziś imieniny
Lecz tego dnia maja
Ktoś zrobił se jaja
I wpuścił ją w maliny

😯

💮💮💮

Wszystkim dzisiejszym Solenizantkom - Zuzannom i majowym Joannom (bo są i sierpniowe) życzę słońca w duszy, uśmiechu na twarzy, spełnienia marzeń, zdrowia, szczęścia, radości i ludzkiej życzliwości.
Świętujcie dzisiaj! To Wasz dzień!
I nie dawajcie się wpuszczać w maliny!

😉


wtorek, 22 maja 2018

Kolejny mój tekst doczekał się nagrania :)


Polub mnie, proszę! (na melodię „Delilah” Toma Johnsa)

Śpiewa dziewczyna wskazując na chłopaka:

On siedzi przy kompie
I w sukces na fejsie nie wątpi,
I fotkę za fotką umieszcza z nadzieją, że tam
Polubień setki
Wnet będzie obwieszczał
Tysiącom znajomych on sam
           
Ref.:      Daj, daj, daj mi lajka!
                     Chcę mieć ich miliony!
                     Niech jak bajka
             Życie popłynie mi!
            Więc daj, daj mi lajka,
            Bo kto mi go da, jak nie ty?!

Śpiewa chłopak, wskazując na dziewczynę:

Kupiła smartfona
I stale jest w ekran wpatrzona:
Tu facebook, tam tweeter, instagram i ma też swój blog.
Chce zdobyć sławę
Więc kawa na ławę:
Miliony mieć lajków za rok!

Ref.: Daj, daj, daj mi lajka!
                     Chcę mieć ich miliony!
                     Niech jak bajka
         Życie popłynie mi!
         Więc daj, daj mi lajka,
         Bo kto mi go da, jak nie ty?!

Śpiewa chór:

My mamy swe racje
Tym bardziej, że idą wakacje!
Bierzemy plecaki, ruszamy gdzieś w Polskę na szlak.
Wnet zniknie zasięg,
A więc na nic zda się
Ta prośba! Nie proście nas tak:

Ref.: Daj, daj, daj mi lajka!
                     Chcę mieć ich miliony!
                     Niech jak bajka
         Życie popłynie mi!
         Więc daj, daj mi lajka,
         Bo kto mi go da, jak nie ty?!   

A tutaj już w wykonaniu dzieciaków z ZPSM w Ełku pod kierownictwem pani Elżbiety Sobolewskiej. Aranżacja utworu - Kamil Skorupski.
   ↓  
Polub mnie, proszę!  - nagranie video

 Polub mnie, proszę! - nagranie video  - ten link niektórym pokazuje błąd, więc proszę spróbować ten powyżej                  

 Autorką nagrania jest jedna z mam. Piosenkę przygotowano na doroczny koncert Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych w Ełku, który odbył się 18 maja 2018 r. Żałuję, że nie mogłam posłuchać koncertu na żywo, ale w dniach 18-20 maja byłam z naszym chórem w Kownie (Litwa), gdzie mieliśmy koncerty z okazji wielkiej interregionalnej, trzydniowej imprezy zorganizowanej z funduszy unijnych w ramach integracji transgranicznej. Bo u nas to albo nic się nie dzieje, albo jak się dzieje, to wszystko naraz. Trudno. Dobrze, że chociaż mam dostęp do nagrania.

czwartek, 17 maja 2018

Przysłowia polskie 4 – triolet - Niedaleko pada jabłko od jabłoni...



Niedaleko pada jabłko od jabłoni
Tam, pod pięknym drzewem piękny owoc leży
Chcesz złe jabłka zbierać, nikt ci nie zabroni
Niedaleko pada jabłko od jabłoni

Szkoda jednak próżno swą energię trwonić
Wybierz zdrową jabłoń, jeśli ci zależy
Niedaleko pada jabłko od jabłoni
Tam, pod pięknym drzewem piękny owoc leży

🍎🍎🌳🍎🍎
🍎🍎🍎

poniedziałek, 14 maja 2018

Przysłowia polskie 3 – triolet - Jaki ojciec, taki syn



Jaki ojciec – taki syn
Jaka matka – córka
Ten sam model, ten sam PIN
Jaki ojciec – taki syn

Wspólny zestaw gestów, min
Ot, ściągnięta skórka
Jaki ojciec – taki syn
Jaka matka – córka

👨🤵 * 👵👩

niedziela, 13 maja 2018

Przysłowia polskie 2 – triolet - Kto pod kim dołki kopie...




Kto pod kim dołki kopie
Najczęściej sam w nie wpada
Wije się jak w ukropie
Kto pod kim dołki kopie

Drogą, by być na topie
Jest nieraz podłość, zdrada
Kto pod kim dołki kopie
Najczęściej sam w nie wpada

🕳🕴🕳
🕳

piątek, 11 maja 2018

Przysłowia polskie 1 - triolet - Nosił wilk razy kilka...

Remigiusz Kwiatkowski ujął w formę trioletu mądrości (aforyzmy) Wschodu. Ja postanowiłam zmierzyć się z przysłowiami polskimi, a przynajmniej z niektórymi z nich. Dzisiaj: "Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka"



Choć wilk nosił razy kilka
Raz się nie udało
Wystarczyła tylko chwilka
Choć wilk nosił razy kilka

I ponieśli w końcu wilka
Który miał wciąż mało
Choć wilk nosił razy kilka
Raz się nie udało

🐺

czwartek, 10 maja 2018

Limeryk (216) z Hajnówki

                    Dzielni strażacy z Hajnówki
Papieskie jedli kremówki
Za słodko było
W gardle paliło
       Więc się napili pieprzówki

A swoją drogą mamy dziś i jutro w Ełku koncerty w ramach festiwalu "Hajnowskie Dni Muzyki Cerkiewnej", w ECK o godzinie 17:00. Fajnie, że festiwal wyszedł z Hajnówki i odwiedza inne miasta.



piątek, 4 maja 2018

Dwie fraszki na dźwięki

1.
Niemiły to dźwięk dla ucha
Gdy do drzwi puka kostucha

2.
Milsze uszom płoche słowa
Niż gdy cisza jest grobowa

💀

czwartek, 26 kwietnia 2018

Niepomożanka w formie trioletu

Niepomożanka – triolet

Nie pomoże pudru tona
Jeśli gęba stara
Już obwisła, pomarszczona
Nie pomoże pudru tona

Na nic nie zda się tu ona
I w jej moce wiara
Nie pomoże pudru tona
Gdy gęba już stara


            👵

wtorek, 24 kwietnia 2018

Gdy nie ma deszczu - triolet

Mój Tato zachwycał się zawsze aforyzmami ujętymi w formę trioletu przez Remigiusza Kwiatkowskiego. Często je cytował, bo znał na pamięć chyba wszystkie, a na półce w biblioteczce mojej mamy do tej pory stoi zbiorek "Parasol noś i przy pogodzie", do którego też sama często sięgałam. Nie miałam jednak pojęcia, że tego typu konstrukcja nosi nazwę "triolet". Uświadomiła mi to blogowa koleżanka Korek, która sama zmierzyła się z tą formą (całe życie człowiek się uczy). I to mnie zainspirowało. Oto mój pierwszy, ale zapewne nie ostatni triolet (Tato, to dla Ciebie!):

        Gdy nie ma deszczu

Gdy nie ma deszczu, kwiat marnieje
Wysycha wszystko wokół
Bo takie rzeczy są koleje
Gdy nie ma deszczu - kwiat marnieje

Porzućcie zatem swe nadzieje
Nie będzie cieszył wzroku
Gdy nie ma deszczu, kwiat marnieje
Wysycha wszystko wokół

                 🥀

A tu, żeby nie być gołosłowną - jeden z trioletów Remigiusza Kwiatkowskiego:

Gdy biedak je rosół z kury,
chory on lub ona,
nastał smutku dzień ponury,
 gdy biedak je rosół z kury...

Że tak zawsze, twierdzę z góry
 nikt mnie nie przekona
 - gdy biedak je rosół z kury,
chory on, lub ona

                       *

Podaję za Wikipedią:

Triolet – strofa 8-wersowa o dwóch rymach i schemacie rymowym: ABaAabAB, w której wers pierwszy powtarza się jako czwarty i siódmy, a drugi jako ósmy. Triolety pisali Tomasz Zan i Adam Mickiewicz. W parafrazach mądrości Wschodu używał ich też Remigiusz Kwiatkowski. W Czechach triolety pisał Jaroslav Vrchlický.

sobota, 21 kwietnia 2018

Żart, czy bezczelność?

Jak wiecie, unikam tu tematów politycznych, ale wczoraj się we mnie zagotowało. Cytuję z onetowskiego artykułu, który dotyczy protestów w Sejmie rodziców osób niepełnosprawnych:

Mateusz Morawiecki wspólnie z minister Rafalską zadeklarowali wczoraj "daninę solidarnościową", czyli - jak mówił premier - opodatkowanie "w niewielkim stopniu" zamożnych "by złożyć się na potrzebujących". Jak przekonywała dziś Szydło, prace trwają już od wczoraj.


Całość artykułu tutaj → Apel Szydło


I nie wytrzymałam. Krew się we mnie burzy. Kto będzie decydował o tym, kto jest zamożny i kogo należy obłożyć daniną? Dlaczego tak lekką ręką rozdaje się cudze, ciężko zapracowane pieniądze? Dlaczego uprawia się powszechne rozdawnictwo w formie 500+, wyprawek szkolnych po 300 zł (to już z 500+ tych wyprawek nie można sfinansować, tym bardziej, że podręczniki są darmowe?). Rozumiałabym wyprawki dla uczących się dzieci nie objętych 500+, ale dla wszystkich? I dlaczego wobec powyższego nie ma środków na pomoc dla rodziców dzieci niepełnosprawnych?


Zachęca się do rodzenia dzieci ułomnych, z wadami genetycznymi, jest ciągła presja na rzecz zakazu aborcji tzw. eugenicznej, bo przecież "każdy ma prawo do życia", tylko jakoś zapomina się, że każdy ma prawo do GODNEGO życia. Bo niestety nie samo życie jest najwyższą wartością. Najwyższą wartością jest GODNE życie! I cóż? Niech się rodzą takie dzieci, a rząd zepchnie odpowiedzialność za nie na społeczeństwo. I to nie bezrobotni beneficjenci 500+ będą się o nich martwić, nie krzykacze domagający się całkowitego zakazu aborcji, nie księża tak walczący o każde życie, tylko ci, którzy pracują, starają się, płacą i tak już niemałe podatki. GRATULUJĘ POMYSŁU I BEZCZELNOŚCI!


Ja zarabiam marnie, więc prawdopodobnie mogę być spokojna, że nie nałożą na mnie daniny, choć kto to wie? Ale ci zamożni (jakie jest kryterium zamożności?), ci najlepiej zarabiający (co to znaczy najlepiej?) już się pewnie zastanawiają na ile cierpliwości im jeszcze starczy, bo ich się ciągle skubie i przy każdej okazji sięga do ich kieszeni. A oni żeby istnieć i konkurować na rynku inwestują, spłacają kredyty, kształcą dzieci na dobrych, płatnych uczelniach. Jeśli przekraczają progi podatkowe, to i tak płacą wyższe podatki, więc ile jeszcze można od nich ciągnąć? A może zamożnym jest emeryt z 1600 zł emerytury, ale posiadający dom z ogrodem i 5 letni samochód, trochę biżuterii i sprzęt elektroniczny? Niech pomału się wyprzedaje, żeby finansować pomysły rządu.


Rząd uprawia politykę demograficzną tak, jak uprawia, więc niech się zatroszczy o tych nieszczęsnych chromych i kalekich, tak jak na to zasługują. Może mniej przelewów na "firmę" ojca dyrektora, na szeroki gest w stosunku do kościoła, uchylających się od pracy beneficjentów 500+, wydawania pieniędzy na nagrody, premie, pchania ich w MON, TVP itp. Przykładów szerokiego gestu jest wiele.

Podobno wystarczy nie kraść. Więc wara od kieszeni podatników! Nie okradajcie ich do jasnej cholery!
Jeśli dużo zarabiają, to często harują ponad siły kosztem urlopów, czasu dla rodziny, w stresie, i wiecznym strachu o utrzymanie się na rynku, o zobowiązania. Dowalcie im jeszcze, a polikwidują swoje firmy, wyślą na zieloną trawkę swoich pracowników, przejdą na zasiłki i będzie lepiej! Wiwat dobra zmiana!

Nigdy nie zarabiałam dużo, samotnie wychowywałam dwójkę dzieci, bez alimentów, bez wsparcia. Łapałam każdą godzinę nadliczbową, żeby moje dzieci nie żyły w biedzie, to mi zabrano zasiłek rodzinny, bo się starałam i przekroczyłam dochód o 2 złote. Nie było wtedy 500+ ani wyprawek szkolnych. Dałam radę. Ciężko było, ale dałam, nie czekałam na jałmużnę, choć czasem było mi przykro i ryczałam z bezsilności, że za moje starania zostałam ukarana pozbawieniem zasiłku rodzinnego. A gdybym leżała pijana w rowie, to dzieci miałyby i obiady w szkole za darmo i dostałabym dodatek do czynszu, zapomogę na książki i zeszyty itp.

Dzieci wykształciłam, na moje potrzeby starcza i jeszcze coś zaoszczędzę na jakiś wyjazd. Ale teraz moje dzieci z racji, że dobrze zarabiają będzie się skubać, żeby zapewnić niepełnosprawnym to, co powinien im zapewnić rząd. Kto rządzącym dał takie prawo, by rozdawać bezczelnie cudze pieniądze?!
Niechaj sami zadeklarują dobrowolną daninę i wspomagają.
Ciekawa jestem kto z nich i ile pieniędzy przekazał na jakąś fundację i wspomógł chore dziecko, którego nasz NFZ nie chce leczyć i skazuje na śmierć. Ale cudze łatwo się rozdaje, najlepiej pod przymusem płacenia kolejnych danin.

Ręce opadają. Nie twierdzę, że 500+ było złym pomysłem, gdybym miała te 500 choć na jedno dziecko byłoby mi dużo łatwiej. Ale uważam, że mogło być 300+ ale na każde dziecko, bo samotny rodzic z jednym dzieckiem jest dziś pozostawiony sam sobie, a łatwo nie jest.

Jednak już się tak rozbuchali z tym rozdawnictwem, że do niczego dobrego to nie doprowadzi, tym bardziej, że jest ono finansowane z kieszeni tych naprawdę ciężko pracujących na swój dobrobyt, a nie z mądrej polityki i oszczędności. Opamiętajcie się rządzący, bo jeśli dorżniecie tych, którzy wypracowują PKB, zostaną tu już tylko starcy, dzieci i nieudacznicy. Nie będzie z kogo ciągnąć.

Szczególnie polecam:

Fraszka na gościa